"Już
od kilku tygodni chłopiec wyglądał niedobrze... Coraz rzadziej bawił się na
zamkowych korytarzach... Wezwano najlepszych medyków królestwa.
Uczeni bezradnie zacisnęli usta. Tylko stary Grzegorz nieśmiało rozłożył ręce
i zaczął tłumaczyć: Choroba królewicza nie pochodzi z ciała, ale
z duszy. Królewiczowi czegoś brakuje, on za czymś tęskni..."