,,Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna-Szczakowej" pozostaje chyba najbardziej uniwersalną książką Michała Witkowskiego. O ile bowiem ,,Lubiewo" -- skądinąd zresztą świetne -- skupiało się na temacie dość hermetycznym i nie do każdego skierowanym, mianowicie na przedstawieniu wycinków z życia polskich, żyjących w czasach PRL-u ,,ciot" (określenie regularnie używane przez samego autora, który tym samym przeciwstawia swoich bohaterów nowoczesnym, ,,wyzwolonym" gejom), a realia czasów komunistycznych ukazane w nim były niejako przy okazji, o tyle w ,,Barbarze Radziwiłłównie z Jaworzna-Szczakowej" stosunek ten został odwrócony.
,,Barbarę Radziwiłłównę z Jaworzna-Szczakowej" cechuje zatem i wielotematyczność, i dość lekka, choć niezwykle kunsztowna forma. Proporcje są tutaj rewelacyjnie wręcz wyważone, co niezupełnie udało się już pisarzowi w kolejnej książce, w ,, Margot". Ta ostatnia, choć być może ze wszystkich dzieł autora ,,Fototapety" najbardziej przystępna i w największym stopniu stawiająca na rozrywkę, traciła przy tym na powadze. A przecież bohaterowie Michała Witkowskiego to zawsze postacie komiczno-tragiczne, na różnych płaszczyznach ,,wykolejone" i nigdy niewzbudzające jedynie śmiechu.
Taki właśnie, tragikomiczny, jest też główny, zresztą tytułowy bohater ,,Barbary Radziwiłłówny z Jaworzna-Szczakowej". Pan Hubert -- bo takie jest jego prawdziwe imię -- w domyśle jest homoseksualistą, lecz jego preferencje seksualne pozostają do końca niejasne i z pewnością nie na nich należy się tutaj skupiać. Znana jest zresztą niechęć samego Michała Witkowskiego zarówno do deklaracji na temat własnej orientacji seksualnej, jak i do nagminnego poruszania przez krytyków i czytelników akurat tego aspektu w jego twórczości.
Hubert przede wszystkim jest cinkciarzem, drobnym paserem, spryciarzem, mężczyzną skupiającym w sobie wszystkie prawie nasze narodowe cechy w krzywym zwierciadle. Tak na przykład ukazana jest wiara Huberta: z jednej strony wierzy on w Boga i nieustannie wraca myślami do pielgrzymki do Lichenia, z drugiej -- nieobce mu są także horoskopy, wróżby czy różnego rodzaju przesądy. Wiara nie przeszkadza mu także w handlowaniu chryzantemami kradzionymi z cmentarzy. Podobnie dwuznaczny jest stosunek Huberta do siebie czy swojej, bogatej przecież działalności (wystarczy zaznaczyć, że pan Hubert prowadził lombard, nie do końca legalne kino, budkę z zapiekankami). Z jednej strony kreuje się na romantyka i człowieka honoru, z drugiej -- znamienny jest już fakt, że historię swego życia spisuje przecież na komputerze zabranym studentowi za długi. Przy tym wszystkim nie należy zresztą zupełnie wierzyć w to, co mówi. I nie chodzi tutaj nawet o drobne przekłamania czy stawianie się w ciut lepszym świetle, lecz o sprawy kluczowe i fundamentalne: przykładowo jednym z jego pomocników jest młody chłopak o imieniu Sasza, a w którymś momencie narrator wyraźnie poda w wątpliwość jego istnienie.
Tak skomplikowany bohater wymaga oczywiście równie skomplikowanego języka -- i Michał Witkowski w takim języku bezbłędnie celuje. Albo na odwrót: to świetny warsztat i niezwykłe wyczucie rozmaitych konwencji pisarskich pozwoliły na stworzenie tak wiarygodnej i złożonej postaci; pan Hubert jest przecież pewnego rodzaju zlepkiem dyskursów literackich -- co jednak wcale a wcale nie odbiera mu autentyczności.
Wcielenie się w pana Huberta/Barbarę Radziwiłłównę jest niezwykle trudnym, wymagającym zadaniem aktorskim. Trudne byłoby to w filmie, trudne jest w teatrze -- przy okazji warto wspomnieć Andrzeja Warcabę, z Teatru Śląskiego, który w adaptacji wyreżyserowanej przez Jarosława Tumidajskiego zinterpretował tę postać znakomicie -- najtrudniejsze jednak pozostaje w przypadku audiobooka. O ile w filmie czy w teatrze w stworzeniu wiarygodnego bohatera pomóc może jeszcze odpowiedni strój, umiejętnie wykorzystywana stylistyka campu, czy też sama gestykulacja, o tyle w przypadku audiobooka cała złożoność postaci sprowadza się do głosu. Okazało się jednak, że odpowiedni głos się znalazł, stając się przy okazji jedną z największych niespodzianek na rynku książek audio.
Lektorem ,,Barbary Radziwiłłówny z Jaworzna-Szczakowej" jest bowiem sam autor i jest to najlepszy możliwy wybór. Pisarz przeczytał także swoją ,,Fototapetę", ,,Margot" czy ostatnią powieść ,,Drwal". Czasem pisarze swoje utwory czytają lepiej, czasem gorzej, z niezbyt dobrym skutkiem -- jak w przypadku chociażby Józefa Hena i jego interpretacji ,,Nowolipia", czy Doroty Masłowskiej, której twórczość z twórczością Witkowskiego w znacznym stopniu koresponduje. Ta ostatnia na szczęście w roli lektorki swych sił nie próbuje, ale nawet jej epizodyczny występ w ekranizacji własnej książki był najsłabszym elementem filmu. Nigdy jednak jeszcze nie miała miejsca sytuacja, w której autor zinterpretowałby swoje dzieła w sposób tak bezbłędny, brawurowy i zarazem prawdziwy. Michał Witkowski oddaje całe cwaniactwo, ,,przegięcie", ale i pewnego rodzaju sympatyczność bohaterów, podnosząc tym samym wartość i tak bardzo dobrego tekstu.
| Fabuła |
5 |
| Interpretacja |
5 |
| Efekty specjalne |
5
|
| Grafika i estetyka opakowania |
5 |
| Jakość techniczna nagrania |
5 |
| Ogólne wrażenie |
5 |