|
Wybierz kategorię
KONTAKT
Szybki kontakt:
oraz zamówienia telefoniczne
(32) 785 02 20 lub 781 776 894
w godz: 9-16
Newsletter |
Zapisz się na newsletter!
Wpisz poniżej swój adres e-mail, na który będziemy przesyłać informacje o nowościach i promocjach.
| |
Promocje
|
|
|
| | | | Ci, którzy kupili tego audiobooka, kupili również: | | | | |
| | | | Inne produkty z tej samej kategorii | | | | |
Recenzja naszych ekspertów Zgroza istnienia, żądza niebycia: ,,Pożegnanie Jesieni" Stanisława Ignacego Witkiewicza Lucjan Kubica, AudioBook.pl
|

|
Autor: |
Stanisław I. Witkiewicz
|
| Tytuł: |
"Pożegnanie jesieni"
|
| Czyta: |
Krzysztof Wakuliński |
| Czas: |
19 godz. 10 min |
| Nośnik: |
1 CD MP3 |
|
Wydawca: |
Mozaika
|
|
Posłuchaj fragmentu
|
Zdania są poskręcane i pełne specjalistycznych terminów. Urywają się niedokończone, przechodzą nagle w inną poetykę, styl i intonacje. Dodatkowo bohaterowie bardzo często posługują się językami obcymi: angielskim, niemieckim, rosyjskim czy nawet łaciną. I właśnie z tych wszystkich powodów tym większy składam hołd Krzysztofowi Wakulińskiemu, który podjął się interpretacji ?Pożegnania jesieni?. Radzi on sobie z tym skomplikowanym tekstem jak prawdziwy wirtuoz. Potrafi wydobyć z siebie całą gamę intonacji i barw głosu, i to zaledwie w jednym zdaniu. Czyta przy tym uważnie i bardzo dokładnie, a ma to niebagatelne znaczenie przy tak trudnym tekście jak ten.
"Podlizywanie się najniższym gustom przeciętnej publiczności i strach przed własnymi myślami lub niechęcią danej kliki czynią z naszej literatury (z małymi wyjątkami) tę letnią wodę, od której chce się po prostu rzygać" . Kierując się tymi słowami Witkacy dał całkowity upust własnej fantazji, własnym myślom i stworzył powieść, która stała się negacją wszystkiego tego, co z powieścią gotowi jesteśmy wiązać.
Po pierwsze zlekceważył samego czytelnika. Pożegnanie jesieni, tak jak i kolejna jego powieść Nienasycenie, jest książką, której nie można, nie da się, normalnie przeczytać. Intryguje, denerwuje i mocno zniechęca... Autor burzy wszelkie formy i konwencje budowania powieści. Narracja się załamuje, akcja gmatwa się i nie rozwija, pulsuje i poci, by w kolejnej chwili zwymiotować na nas całą mieszaniną znaczeń, pojęć i paradoksów. Witkacy, osobiście gardząc powieścią, która nie spełniała wymagań czystej formy, potraktował ją jak worek, do którego można wrzucić wszystko, jak do śmietnika z odpadkami. W ten sposób powstaje właśnie powieść-worek, pełna chaosu, bezładu i niepokojącej amorficzności. Witkacy burzy nasze przyzwyczajenia czytelnicze przez dekonstrukcje formy powieści, ale nie tylko. Maksymalnie nasyca treść książki słownictwem abstrakcyjnym, specjalistycznym, wymuszając na nas dodatkową wiedzę i skupienie na treści. Jednocześnie buduje zdania całostki, w których przedstawia swoje poglądy filozoficzne i które można poddać indywidualnej interpretacji; zdania sprzeczne wewnętrznie oraz zdania, w których często lekceważy się pierwotne znaczenie słów. A wszystko to by wzbudzić w nas wewnętrzne poruszenie, niepokój, grozę...
Wszystko to, o czym napisałem wyżej bardzo utrudnia przeczytanie takiej książki do nagrania audio. Zdania są poskręcane i pełne specjalistycznych terminów. Urywają się niedokończone, przechodzą nagle w inną poetykę, styl i intonacje. Dodatkowo bohaterowie bardzo często posługują się językami obcymi: angielskim, niemieckim, rosyjskim czy nawet łaciną. I właśnie z tych wszystkich powodów tym większy składam hołd Krzysztofowi Wakulińskiemu, który podjął się interpretacji Pożegnania jesieni. Radzi on sobie z tym skomplikowanym tekstem jak prawdziwy wirtuoz. Potrafi wydobyć z siebie całą gamę intonacji i barw głosu, i to zaledwie w jednym zdaniu. Czyta przy tym uważnie i bardzo dokładnie, a ma to niebagatelne znaczenie przy tak trudnym tekście jak ten. Zadziwia także swoim czystym akcentem i to w każdym z wyżej wymienionych języków!
Akcja powieści toczy się w Polsce u schyłku lat 30. Młody artysta Atanazy Bazakbal wystraszony ogromem swojej miłości do Zosi, postanawia zdradzić ją z demoniczną Helą Bertz, by uratować się od obłędu, jak sam powtarza (zdrada oprócz aspektu czysto fizycznego mieści w sobie ogrom napięcia metafizycznego). W wyniku splotu różnych okoliczności dochodzi do zatargu między nim, a księciem Belial-Prepudrech notabene narzeczonym Heli Bertz, który w konsekwencji kończy się pojedynkiem na pistolety. W ten sposób wprowadza nas Witkacy w krąg bohaterów powieści. Jest to grupa niepokornych indywidualistów, demonicznych pod wieloma względami myślicieli i nienasyconych życiem bydląt.
Witkacy ukazuje społeczeństwo w trakcie metamorfozy, która dokonuje się pod wpływem rosnącej mechanizacji życia i coraz większej roli, jaką zaczyna odgrywać masa, tłamsząc rolę jednostki w społeczeństwie. "Bohaterem przestaje być człowiek, a staje się nim masa, dotychczasowe tło...". Ta masa, która zaczyna narzucać swoje panowanie w życiu społecznym, przeraża Witkacego. Zmechanizowana i zbydlęcona ściąga wszystkich do swojego (najniższego) poziomu. Tracimy cechy indywidualne, gusta indywidualne, wszystko na rzecz bezkształtu masy, która pochłania sobą powoli wszystkie dziedziny życia. Witkacy potrafi z początków procesu formowania się kultury masowej, przewidzieć trafnie jej finał, czyli stan dzisiejszy, gdzie człowiek masowy koncentruje się na pracy i ogłupiającej rozrywce, sztuka upada zastąpiona kiczem, a życie intelektualne schodzi na margines.
Jednocześnie w katastroficznej wizji przyszłości, którą rysuje w swojej książce zadziwiająco trafnie opisuje życie ludzi pod dyktaturą komunistyczną. Wszechobecny strach i stłumienie jednostki, kartki na produkty żywnościowe, nowe nazwy miast stworzone z imion przywódców rewolucji, szarość i marność każdego codziennego dnia. W tej nowej, paskudnej rzeczywistości "buntu mas" oraz rewolucji próbuje odnaleźć się Atanazy Bazakbal - indywidualista o absolutystycznej naturze i artysta myśliciel. Próbuje odnaleźć jakiś sens swojej własnej egzystencji, ale wnioski, do których dochodzi nie są optymistyczne: "zmechanizowanie, czyli zbydlęcenie świadome, to jest prawdziwa przyszłość?, a jedyne czego możemy być pewni to tego, że przemijamy, gdyż "reszta jest fikcją okłamujących się bydląt".
Pożegnanie jesienie jest niewyczerpane w swoim bogactwie treści i te kilka akapitów, które nakreśliłem ledwie dotykają niektórych problemów w nim zawartych. W środku jest o wiele więcej niespożytej żądzy, metafizycznych wyniszczeń, całych systemów filozoficznych, kłębowisko filozofów i myślicieli, a wszystko to zmieszane ze zwierzęcą dzikością i zawsze pełną lufką koki.
Dodaj recenzję |
|