Dzieckiem Noego jest każdy z nas, bo to on przecież ocalił gatunek ludzki umieszczając w Arce razem z innymi zwierzętami całą swoją rodzinę. Ale w tej książce chodzi o innego rodzaju spadkobierców tej biblijnej postaci. Tutaj mamy do czynienia z dziećmi Noego, które kontynuują jego dzieło, które w dzisiejszych czasach ratują człowieka od zagłady, przed potopem nienawiści, zalewem okrucieństwa i zatraceniem w morzu przemocy.
Akcja książki rozgrywa się podczas II wojny światowej. W niewielkim belgijskim miasteczku, energiczny ksiądz Ponce ratuje od obozu żydowskie dzieci umieszczając je razem z dziećmi aryjskimi w prowadzonym przez siebie, połączonym ze szkołą sierocińcu. Ksiądz Ponce jest postacią niezwykłą. Z ogromnym szacunkiem podchodzi do swoich żydowskich wychowanków i ich wiary. Ma wyrzuty sumienia, gdy przymuszony jest uczyć dzieci katolickich modlitw i zaprowadzać je na cotygodniowe nabożeństwa. Robiąc to czuje się jak jeden z oprawców. Inni zabijają przedstawicieli kultury żydowskiej, a on miałby wykorzeniać z wiary i kultury tych, których ratuje? Dlatego też robi wszystko, by jego wychowankowie zachowali swój kult, przestrzegali świąt i nie zapomnieli o swojej tożsamości. Właśnie niczym Noe, który dla ocalenia zagrożonego życia na ziemi zbudował Arkę, w której znalazły schronienie bez wyjątku wszystkie zwierzęta. Ojciec Ponce jest, jako swego rodzaju kontynuator, dzieckiem Noego, ale także dzięki swojemu dziełu staje się nim samym, a uratowani przez niego Żydzi, jego dziećmi.
I właśnie jedno z takich dzieci, zaledwie siedmioletni Joseph jest narratorem powieści. Do sierocińca trafia w 1942 roku. To z jego opowieści, snutej wiele lat po wojnie, dowiadujemy się o heroicznej postawie księdza Ponca i o codziennym życiu w strachu przed gestapo. Dziecięcy narrator z typową dla tego wieku, rozbrajającą szczerością i naiwnością, poprzez bardzo proste obserwacje świata demaskuje absurd wojny oraz bezsens uprzedzeń wobec Żydów. W trakcie trzyletniego pobytu w sierocińcu, mały Joseph uczy się od Ojca Ponca nie tylko o religii katolickiej i żydowskiej, ale przede wszystkim mądrości życiowej, która pozwoli mu choć trochę ogarnąć ten chaotyczny i okrutny świat. Jak Bóg może na to wszystko pozwalać? - zapyta mały Joseph. Ojciec Ponce ze śmiechem powie: Nie mieszajmy we wszystko Boga! Dał On nam inteligencje i wolną wolę, reszta jest w naszych rękach!
W ciepłe, troskliwe usposobienie ojca Ponca idealnie trafia ze swoim głosem Jan Peszek - aktor, którego nie trzeba specjalnie reklamować. Świetnie udaje mu się oddać tą postać, właśnie to ciepło i życzliwość, która od niej bije, a równocześnie jej energiczność i zapobiegliwość. Dodatkowo, co świadczy o klasie Peszka, potrafi doskonale modulować swoim głosem naśladując dziecięcą naiwność i zdziwienie nad tym co dzieje się w około.
Nie jest to kolejna książka pokazująca okrucieństwa wojny i prześladowania Żydów w czasie II wojny światowej. Jeżeli ktoś spodziewa się fabuły podobnej do Malowanego ptaka Kosińskiego, to mocno się zawiedzie. Okupacja na zachodzie, w tym przypadku w Belgii, nie miała tak okrutnego scenariusza jak w Polsce. Eksterminacja nie była prowadzona z taką bezwzględnością i na tak ogromną skalę jak u nas. Belgowie nie byli traktowani jak podrasa, którą trzeba wyeliminować, bądź sprowadzić do roli siły roboczej. Wojenna zawierucha i obozy są gdzieś w tle, gdyż jest to przede wszystkim książka o nadziei. Zawsze w ogromnie zła, znajdzie się jakiś Noe, który podejmie misje, zdawałoby się beznadziejną i nie mająca najmniejszej szansy na powodzenie. I dzięki swojej wierze i wytrwałości ocali zagrożone istnienia, wartości, kultury.
Dzięki tej książce zrozumiałem ponadczasowe przesłanie ukryte w przypowieści o Arce Noego, piękną ideę, która kryje się pod jej treścią. Ta wzruszająca historia odbudowuje wiarę w człowieka i wiarę w to, że Bóg nie zostawia nas samych, lecz czuwa nad nami przez ludzi takich jak ojciec Ponce.