Opowiadania dla dzieci Isaaca Bashevis Singera otrzymujemy już w formie przeczytanej. Jeśli chodzi o płaszczyznę pierwszą, tzn. płaszczyznę treści, to sam autor swym tekstem Czy dzieci są najlepszymi krytykami literackimi? doskonale przedkłada wszystko to, co w jego opowiadaniach się znajduje. Pisze między innymi: "To musi być moja opowieść. Musi wyrażać moją osobowość, mój charakter, mój sposób patrzenia na świat." Jest w tym zdaniu więc jasna deklaracja autentyczności - oczywiście na deklaracjach się nie kończy. Dalej mówi o tym, jak ważną rolę w literaturze dziecięcej odgrywa folklor, zauważa jak ważny jest "duchowy adres" autora, do którego wielu się nie przyznaje z obawy przed posądzeniem o szowinizm. Według niego im bardziej pisarz jest zakorzeniony w swoim środowisku, tym bardziej rozumie wszystkich ludzi. Pisarz nie tworzy niczego nowego, on po prostu z rzeczy widzianych i zasłyszanych tworzy pewną kompilację. Należy więc wskazywać na źródła swego opowiadania i to stwarza poczucie autentyczności. Ta powstała kompilacja nie musi już niewolniczo trzymać się świata dotykalnego. Dzieci z natury skłaniają się ku temu, co nadprzyrodzone, więc to nie budzi ich zastrzeżeń.
Właśnie to znajdziemy w tych opowiadaniach. Pełno w nich żydowskiego folkloru, żydowskich miasteczek, żydowskich bohaterów. Aby to wszystko było właściwie przyjęte Singer mówi o potrzebie jasnej i logicznej fabuły. To również o tym myślałem pisząc na samym początku o pewnych niezbywalnych cechach tekstu przeznaczonego do opowiadania. Wspaniała fabuła oraz barwny i niezafałszowany, bo przecież własny, świat autora.
Właściwe za całą recenzję i jednocześnie analizę mogłaby wystarczyć ta wypowiedź Singera. Doskonale opisuje on w niej to wszystko, co "wydarza się" w jego opowiadaniach. Mówi, że wydarzenia te nie dzieją się w anonimowym kraju, tylko w miasteczkach i wioskach, które autor znał. Zawsze ważną w nich rolę odgrywa "lokalny koloryt i etniczny urok". Znajdziemy więc na tej płycie i Chełm, i Lublin - miejsca bliskie pisarzowi. Poznamy wspaniałą żydowską kulturę, której częścią jest autor. Za wzór, co doskonale widać choćby w języku, Singer wziął sobie Biblię. Sam zauważa, że pełna jest ona opowieści dla dzieci, a wszystkie one są mocno zakorzenione w lokalnym kolorycie. Najciekawsze jest jednak to, że książka ta proponuje piękną, zdrową zgodę na świat. Jest to oczywiście zgoda biblijna, która wypływa wprost z faktu istnienia Boga. Daje to poczucie bezpieczeństwa, tak przecież potrzebne każdemu dziecku.
Tak napisane opowiadanie staje się prawdziwym wyzwaniem dla interpretatora. Jak to wszystko przekazać w sposób wiarygodny? Ciężar odpowiedzialności, jaka ciąży na tym, który podejmuje się tego zadania może być nie do uniesienia. Wszak nie chodzi o to by być tylko lektorem. Jerzy Stuhr, który podjął się tego wyzwania, z całą stanowczością lektorem nie jest. Jest mistrzem w swoim fachu. Nie wiem jak inaczej wyrazić mój zachwyt nad sposobem, w jaki przeczytał Opowiadania dla dzieci. Przeczytał je tak jakby je opowiadał, a to przecież najważniejsze. Nie ma w tym żadnej sztuczności, tak typowej dla dorosłych próbujących mówić do dziecka. Są oczywiście momenty, w których słychać szum odwracanych kartek, ale to tylko dodaje smaczku. Doskonale wsłuchał się w to, co chciał przekazać Singer. Dzięki temu mógł tak wspaniale przekazać treści tam opowiedziane.
Na koniec bardzo ważny cytat z opowiadania Neftali i jego koń Sus: "Ci którzy nie słuchają i nie opowiadają żyją tylko przez chwilę".