| | | | Inne produkty z tej samej kategorii | | | | |
Recenzja naszych ekspertów Studium detektywa, studium kryminałów, studium epoki Tomasz Rabsztyn, AudioBook.pl
|
|
Autor: |
Arthur Conan Doyle
|
| Tytuł: |
Studium w szkarłacie
|
| Czyta: |
Janusz Zadura
|
| Czas: |
5 godz. 30 min. |
| Nośnik: |
1CD - MP3
|
|
Wydawca: |
Biblioteka Akustyczna |
,,Studium w szkarłacie", pierwsze opowiadanie, w którym pojawia się najsłynniejszy detektyw świata, Sherlock Holmes, okazuje się dziś szczególnie ciekawe, nie tylko dlatego, że to prawdziwy klasyk, ale także przez żywy komentarz, jaki stanowi tak do współczesnych ekranizacji prozy sir Arthura Conan Doyle'a, jak i kryminałów w ogóle.
Obecnie o Holmesie najgłośniej jest chyba za sprawą filmów Guy'a Ritchiego (druga część jego serii, nosząca podtytuł ,,Gra cieni", właśnie w kinach). Obraz reżysera ,,Przekrętu" zyskał jednak tyle samo zwolenników, co i przeciwników. Detektyw jawi się w nim bardziej jako pijaczyna (czy nawet ćpun), bokser i pewnego rodzaju magik, niż powściągliwy angielski dżentelmen, mozolnie pracujący nad szczegółami zbrodni. Wizja Ritchiego wcale nie jest tymczasem specjalnie odległa od oryginału, a już z całą pewnością w historii kina zdarzały się pozycje daleko bardziej i o wiele mocniej grające z nieśmiertelną literaturą Doyle'a, chociażby komedia kryminalna ,,Po kłębku do nitki" Thoma Eberhardta, w której Holmes (Michael Caine) był po prostu wynajętym przez Johna Watsona (Ben Kingsley) aktorem, grającym rolę detektywa -- w rzeczywistości zaś zwykłym głupkiem, odwracającym uwagę od rozwiązującego wszystkie sprawy doktora.
Jaki jest zatem oryginalny Holmes? Oczywiście jest mistrzem dedukcji, ale również i miłośnikiem boksu, mężczyzną potrafiącym się bić, badaczem śmiało eksperymentującym na czym tylko popadnie, chociażby na umierającym buldogu. Cechuje go także swoisty pragmatyzm, przejawiający się w tym, że interesują go jedynie te dziedziny nauki, które mogą przydać się w śledztwie. Jest zatem świetnie obeznany z kryminalistyką, chemią, z wybranymi zagadnieniami z botaniki czy geologii, natomiast wykazuje zupełną ignorancję w zakresie filozofii, literatury czy astronomii -- przy okazji tej ostatniej warto wspomnieć, że nie zdaje sobie nawet sprawy z faktu, że Ziemia obraca się dookoła Słońca. Jak sam w którymś momencie stwierdza, ,,umysł ludzki to prosty pokoik, który powinno się umeblować według własnego wyboru. Szaleniec wpakuje weń wszystkie napotkane graty, a naprawdę mu potrzebne pozapycha gdzieś po kątach albo w najlepszym razie pomiesza z innymi i nigdy nie będzie miał ich pod ręką. Natomiast wytrawny rzemieślnik na polu pracy umysłowej przebiera w tym, co pcha do mózgu. Nie chce on niczego prócz potrzebnych mu narzędzi, ale te za to ma w pełnym komplecie i we wzorowym porządku".
Powyższa wypowiedź zdaje się pełnić potrójną rolę: po pierwsze charakteryzuje samego Holmesa. Jasno jest tutaj pokazane, że jego nadzwyczajne zdolności dedukcyjne --tak nadzwyczajne, że niektórym rzeczywiście mogą kojarzyć się już nie z logicznym wyciąganiem wniosków, lecz pewnego rodzaju magią właśnie -- nie tyle są wynikiem samego geniuszu, ile przede wszystkim ciężką pracą i nauką wszystkiego, co związane z kryminalistyką, nauką okupioną w dodatku brakiem podstawowej wiedzy w innych sferach życia. Po drugie: odnosi się do jego metody pracy także w sensie dosłownym, znaczną część zagadki ,,Studium w szkarłacie" Holmes rozwiązuje przecież już w samym pomieszczeniu, będącym miejscem zbrodni. Zwraca uwagę na każdy szczegół, z samych odcisków stóp jest w stanie określić nie tylko wzrost i wagę przestępcy, lecz również jego stan emocjonalny. Już tutaj stwarza sobie teorię, którą później jedynie sprawdza.
Po trzecie wreszcie: charakteryzuje samą książkę, stanowiąc niejako wzorzec -- dodajmy, że właściwie niedościgniony -- powieści kryminalnej. W zwięzłej przecież formie Doyle zawarł wszystko, co dla tego gatunku niezbędne: ciekawą, a przy tym prawdopodobną intrygę, nietuzinkowych bohaterów, a przy okazji niezbędne dla realizmu zagadnienia społeczne i polityczne, które tutaj zawierają się chociażby w analizie wypisanego na miejscu zbrodni, niemieckiego słowa ,,Rache", które jeden z policjantów bierze za niedokończone imię Rachela (w tej scenie przejawia się humor Doyle'a, o którym również warto wspomnieć), a prasa z kolej powiąże z uchodźcami politycznymi, socjalistami, rewolucjonistami. Tło historyczne czy koloryt lokalny występują w ,,Studium w szkarłacie" nie tylko w idealnych proporcjach, ale również i w idealnym kontekście, zawsze wiążąc się -- choć przede wszystkim na zasadzie mylnych tropów -- z samą sprawą, rozwiązywaną przez detektywa.
,,Studium w szkarłacie" niepozbawione jest też pewnej dawki interdyscyplinarności, przejawiającej się w krytyce współczesnych Doyle'owi kryminałów -- konkretnie zaś ich bohaterów, takich jak Dupin czy Lecoq -- którą autor wkłada w usta swego bohatera. Jest to świetny zabieg literacki, Doyle nie atakuje tutaj bowiem twórców (a przy okazji twórców samego gatunku) tych postaci, Edgara Allena Poe'go czy Gaboriau'ego, tylko same postacie. Tym samym już w pierwszym opowiadaniu o Holmesie świetnie zostało wyrażone, że na scenie pojawia się zupełnie nowy detektyw, który ma zamiar zrewolucjonizować gatunek. Tak się rzeczywiście stało.Czytający książkę Janusz Zadura -- choć bardziej obdarza bohaterów pewnego rodzaju zblazowaniem, niż angielską flegmą -- w roli lektora sprawdza się całkiem dobrze, zgrabnie budując napięcie i akcentując wszystkie niuanse ,,wykładów" detektywa.
| Fabuła |
5 |
| Interpretacja |
4 |
| Efekty specjalne |
|
| Grafika i estetyka opakowania |
4 |
| Jakość techniczna nagrania |
5 |
| Ogólne wrażenie |
5 |
Dodaj recenzję |