|
Wybierz kategorię
KONTAKT
Szybki kontakt:
oraz zamówienia telefoniczne
(32) 785 02 20 lub 781 776 894
w godz: 9-16
Newsletter |
Zapisz się na newsletter!
Wpisz poniżej swój adres e-mail, na który będziemy przesyłać informacje o nowościach i promocjach.
| |
Promocje
|
|
|
| | | | Ci, którzy kupili tego audiobooka, kupili również: | | | | |
| | | | Inne produkty z tej samej kategorii | | | | |
Recenzja naszych ekspertów Martin Eden - sztorm w wydawnictwach Tomasz Rabsztyn, AudioBook.pl
|
|
Autor: |
Jack London
|
| Tytuł: |
Martin Eden
|
| Czyta: |
Mieczysław Morański
|
| Czas: |
17 godz. 34 min. |
| Nośnik: |
1CD - MP3
|
Posłuchaj fragmentu |
Wydawca: |
Qes Agenc |
Nie od dziś wiadomo, że dobra literatura jest ponadczasowa. Zdarza się jednak, że taka ponadczasowość jest mimo wszystko zaskakująca, albo nawet więcej -- w pewien sposób przerażająca. Przeważnie przytłaczający jest fakt, że na przełomie kilkudziesięciu, albo i kilkuset lat niewiele w niektórych kwestiach się zmieniło. Zdarzają się pozycje, które zaskakują nas jednak w odwrotnym kierunku: czytając o przeszłości, czujemy, że wbrew pozorom teraz wcale nie jest tak źle, że na przekór powszechnej opinii dany problem nie jest tylko i wyłącznie bolączką współczesności.
Przykładem podobnie oddziaływującej książki pozostaje ,,Martin Eden". Głośna, na poły autobiograficzna powieść Jacka Londona definitywnie obala mit głoszący, jakoby współczesna sytuacja na rynku wydawniczym była znakiem czasu, wynikała z upadku kultury i utraty obyczajów. Identycznie działo się już bowiem chociażby pod koniec dziewiętnastego wieku, a więc w czasie, kiedy rozgrywa się akcja powieści. Tytułowy bohater, Martin Eden, młody marynarz, nagle odkrywający w sobie pasję do książek, a później ogromny talent literacki, przechodzi przez wszystkie szczeble pisarskiego rozwoju, i to w znaczeniu podwójnym: na pierwszym poziomie pokazany jest jego rozwój wewnętrzny, nadrabianie zaległości w lekturach, eksperymenty ze stylem czy wreszcie poszukiwanie własnej drogi twórczej, na drugim: cały skomplikowany proces wydawniczy. Ten ostatni jest tutaj nawet bardziej interesujący.
Martin bardzo długo ,,rozbija się" o wszystkie możliwe tygodniki, miesięczniki i kwartalniki, które albo jego teksty odrzucają, albo łaskawie przyjmują, nie wypłacając jednak należnego honorarium. Podobnie rzecz wygląda z wydawnictwami, tyle że te przeważnie nie odpisują nawet na listy. Tylko olbrzymia cierpliwość, wytrwałość i umiejętność przetrwania w warunkach skrajnej nędzy sprawiają, że chłopak nie zarzuca swych pisarskich prób. Gdy w końcu gdzieś mu się udaje, gdy opowiadanie się ukazuje i zyskuje sporą popularność, uruchomia się cała machina do stwarzania kariery literackiej: wydawnictwa zaczynają walczyć między sobą o kolejne książki popularnego autora, każde zabiega o jakiś jego tekst. Nie jest to przy tym wcale podyktowane świadomością literacką -- bo przecież te same teksty te same wydawnictwa wcześniej odrzucały -- lecz zwykłą chciwością i ,,wyścigiem szczurów". W efekcie bohater -- trochę dla żartu, trochę z zemsty -- może teraz podrzucić nawet swój początkowy, nieudany pomysł, a jedno z poważnych wydawnictw i tak przyjmie go z otwartymi rękami. Prawdziwa wartość literatury jest tutaj bowiem sprawą drugo, czy nawet trzeciorzędną.
Co ważniejsze, za głosem większości podążają nie tylko ,,zwykli" czytelnicy, ale i rzekomi specjaliści w swej dziedzinie. I choć Martin Eden, alter ego Jacka Londona, rzeczywiście pozostaje niezwykle utalentowanym pisarzem, oryginalnie łączącym barwny dyskurs romantyczny z wnikliwą analizą sytuacji społecznej i naturalistycznym opisywaniem biedy, równie dobrze mógłby być grafomanem, który nabrał całe artystyczne środowisko. Ze sztuczności, dwuznaczności i teatralności swojej kariery sprawę zdaje sobie jednak tylko Martin. I w ten sposób marzenie zostania pisarzem, które miało wyzwolić go z wszechobecnej hipokryzji otoczenia, w pewnym sensie ostatecznie go w niej pogrąża.
Analogicznie wygląda w powieści kwestia poezji, której losy uosabia przyjaciel Martina. Kiedy chłopak umiera, Martin -- wbrew woli autora -- wydaje jego poemat i ruch ten rzeczywiście okazuje się błędem. Poemat zostaje wprawdzie doceniony, ale jednocześnie automatycznie użyty w charakterze karty przetargowej w rywalizacji krytyków, próbujących budować na nim swoją pozycję. Wiersze są tylko materiałem do polemiki dla recenzentów, którzy tym samym zabijają piękno, wyższość i niejaką ,,niewinność" poezji.
Czytający powieść Mieczysław Morański dobrze wywiązuje się ze swojego zadania, udanie zaznaczając nie tylko ogromną wrażliwość bohatera, ale i pewną wpisaną w niego -- a tym samym w książkę -- specyficzną szorstkość, męskość. Niebagatelną rolę w budowaniu klimatu odgrywa także muzyka Rafała Biskupa -- motyw ze wstępu jest tak dobry, że spokojnie mógłby znaleźć się w czołówce jakiegoś filmu. W audiobookach oprawa muzyczna przeważnie pozostaje, póki co, pewnego rodzaju bonusem czy dodatkiem, ozdobą bądź przerywnikiem, na pewno jednak nie koniecznością. Tym bardziej więc cieszy, kiedy muzyka -- jak w omawianym przypadku -- jest naprawdę dobra, i tym samym dopełnia wysokiego poziomu całości.
| Fabuła |
5 |
| Interpretacja |
5 |
| Efekty specjalne |
5
|
| Grafika i estetyka opakowania |
5 |
| Jakość techniczna nagrania |
5 |
| Ogólne wrażenie |
5 |
Dodaj recenzję |
|