Adam Hanuszkiewicz, ,,...to lubię..."
Bartosz Gołda, AudioBook.pl
 |
Autor: |
Adam Hanuszkiewicz
|
| Tytuł: |
"...to lubię..."
|
| Czyta: |
Adam Hanuszkiewicz
|
| Czas: |
1 godz. 10 min |
| Nośnik: |
1 CD |
|
Wydawca: |
3Kropek Audio Publishing |
|
Posłuchaj fragmentu
|
Należę do osób, które w dość ograniczony sposób obcują z instytucjami typu Teatr, Filharmonia czy Opera. Od czasu do czasu, w podejrzeniu, że być może zubażam się emocjalnie, podejmuję próby nie tyle nadrobienia zaległości, co bardziej... hm, rozpoznania terenu. Książka audio, czy też może audycja, poświęcona kilku epizodom z życia i inspiracjom Adama Hanuszkiewicza wpisuje się w ten nurt.
Jest to zbiór wspomnień, połączony z wyborem wierszy (m.in. świetne utwory Iwaszkiewicza) i fragmentów ulubionej prozy. Całość krótka, bo umieszczona na płycie CD Audio - jednak dość skondensowana i zachęcająca do kilkukrotnego przesłuchania. Polecam do samochodu - odrobina refleksji (ale i rozrywki) w wieczornym korku to dobry pomysł.
Wrażliwość niektórych obserwacji z tej antologii jest po prostu bezwstydna w dzisiejszym świecie... Zwraca uwagę, jak cyniczni się stajemy w miejskiej dżungli, jak słabo znamy (mówię o sobie) urodę polskiej literatury - która może dać nam trochę oddechu i przestrzeni. Co jeszcze?... Gombrowicz - po tym, co mi opowiedział Hanuszkiewicz, czuję się zobowiązany do zapoznania się z "Dziennikami". Przemyślenia o społeczeństwie obywatelskim i o przykrych polskich cechach poruszyły mnie całkiem konkretnie.
Rewelacyjny kawałek o Mickiewiczu, z wyboru pism filomatów - równocześnie zachęta do "odbrązowionego" spojrzenia na narodowych herosów literatury. Dalej, coś o Rosji, m.in. relacja ze spotkania z Włodzimierzem Wysokim, a jeszcze dalej, wspomnienie o Lwowie. Potem coś z życia teatru - wgląd w pracę reżysera...
Zalety: ładne wydanie i staranna produkcja dźwiękowa. Wady? Może cena (sporo jak za książkę audio na płycie CD), ale chyba warto. Zresztą, można przecież wymienić się z sąsiadem czy sąsiadką. Albo kupić zamiast flaszki wódki. Albo kupić komuś na prezent, a potem pożyczyć. Albo zażyczyć sobie na prezent.
Możliwości są różne, jak zauważył jeden z bohaterów filmu "Dziewczyny do wzięcia".