|
Wybierz kategorię
KONTAKT
Szybki kontakt:
oraz zamówienia telefoniczne
(32) 785 02 20 lub 781 776 894
w godz: 9-16
Newsletter |
Zapisz się na newsletter!
Wpisz poniżej swój adres e-mail, na który będziemy przesyłać informacje o nowościach i promocjach.
| |
Promocje
|
|
|
| | | | Ci, którzy kupili tego audiobooka, kupili również: | | | | |
| | | | Inne produkty z tej samej kategorii | | | | |
Recenzja naszych ekspertów Stary, dobry absurd Tomasz Rabsztyn, AudioBook.pl
 |
Autor: |
Janusz Krasiński |
| Tytuł: |
"Czapa, czyli śmierć na raty" |
| Czytają: |
Mieczysław Czechowicz, Jan Matyjaszkiewicz, Aleksander Dzwonkowski, Krzysztof Kowalewski, Marian Opania, Stanisław Brudny |
| Czas: |
1 godz. 51 min |
| Nośnik: |
2 CD |
| |
Wydawca: |
Polskie Radio |
|
Posłuchaj fragmentu
|
Czapa, czyli śmierć na raty otwiera serię Złota Setka Teatru Polskiego Radia. Taki wybór wydaje się jak najbardziej uzasadniony -- klasyczne słuchowisko Janusza Krasińskiego doskonale łączy świetną rozrywkę z refleksją społeczną. Teksty Krasińskiego reprezentują humor niestety rzadko dziś już spotykany, a przywołujący na myśl ten z najwyższej półki -- pomysłu wykorzystanego w Czapie nie powstydziliby się chyba ani członkowie legendarnej grupy Monty Pythona, ani na przykład Woody Allen.
Sytuacja, w której czekający na wykonanie wyroku śmierci skazańcy przedłużają swoje dni, przyznając się do coraz to nowych, nierzadko zmyślonych morderstw (a w końcu nowych zbrodni dokonując), to przecież absurd i groteska w najczystszej postaci. Równie mocne jest zresztą skojarzenie z jeszcze jednym zagranicznym autorem, mianowicie Josephem Hellerem i jego książką Paragraf 22.
Po pierwsze, tak jak w dziele Hellera mamy tutaj do czynienia z zupełnie bezsensowną, absurdalną biurokracją, determinującą zachowanie człowieka. Osławiony paragraf 22 zakładał, że z działań bojowych zwolniony może być tylko ten, kto jest chory na umyśle, czyli teoretycznie każdy, kto w walkach bierze udział, bowiem tylko człowiek niespełna rozumu może dobrowolnie godzić się na okropności wojny. Szkopuł tkwił w tym, że samo wystąpienie o zwolnienie oznaczało już, że ktoś boi się o własne życie, tym samym jest więc zdrowy -- walczyć więc musi dalej. U Krasińskiego spotykamy podobne błędne koło, które pozwala mordercom unikać kary tylko do tego momentu, kiedy ich zbrodnie będą nieustannie wychodziły na światło dzienne. Każdy nowo odkryty trup uruchamia bowiem całą biurokratyczną machinę, dając tym samym skazanym trochę więcej upragnionego czasu. Dlatego też więźniowie -- z sympatii i przyjaźni -- wzajemnie na siebie donoszą, obciążają kumpli, składając fałszywe zeznania, czy też przypisują sobie udział w nie swoich zbrodniach. Robią zatem dokładnie wszystko to, czego normalnie pod żadnym pozorem robić nie powinni -- tyle tylko, że ich działania wydają się z punktu widzenia logiki jak najbardziej zrozumiałe i racjonalne. Co ciekawe, działania takie narzuca poniekąd system. Narzuca, sam sobie zresztą przy okazji szkodząc.
I tutaj zaczyna się już drugie dno Czapy -- przerażająca w gruncie rzeczy wizja społeczeństwa doprowadzonego do zupełnego przewartościowania swoich ideałów, nieważne, że pozornie charakterystycznych głównie dla światka przestępczego. Tekst Krasińskiego można, a raczej nawet trzeba interpretować w szerszym kontekście, zupełne odwrócenie zasad i ,,ideałów" w więziennym środowisku ukazuje przecież, jak bardzo relatywne są w ogóle wszelkie reguły i imperatywy moralne, kiedy w grę wchodzi walka o przetrwanie. Dlatego też nie ma znaczenia okoliczność, że dziś żyjemy już w innym systemie, w którym zresztą na szczęście nie ma kary śmierci -- sądy bowiem działają przecież tak samo opieszale, przepisy prawne często są równie oderwane od rzeczywistości, a naszym życiem w dużym stopniu nadal kieruje zasada szeroko pojętego paradoksu. Czapy nie można zatem sprowadzać do tekstu odnoszącego się tylko i wyłącznie do bolączek i reguł charakterystycznych dla poprzedniego systemu, założenie takie bardzo by ten świetny dramat spłyciło. Dlatego bardzo dobrze, że do wersji starej, z 1965 roku, dołączona jest nowa, o czterdzieści lat późniejsza, wersja, w której Mieczysława Czechowicza w roli Kuźmy zastąpił Krzysztof Kowalewski, a Jana Matyjaszkiewicza w roli Olesia -- Marian Opania. Oczywiście obie wersje są rewelacyjnie zagrane. Jedynym minusem pozostaje fakt, że sztuka jest niestety bardzo krótka, dostajemy wprawdzie dwa razy ten sam tekst, lecz i tak obie płyty trwają razem niepełne dwie godziny. Nie pozostaje zatem nic innego, jak cierpliwie czekać na pozostałe tytuły z serii.
| Fabuła |
5 |
| Interpretacja |
5 |
| Efekty specjalne |
4 |
| Grafika i estetyka opakowania |
4 |
| Jakość techniczna nagrania |
5 |
| Ogólne wrażenie |
5 |
Dodaj recenzję |
|