I znów historia zatoczyła koło! Oto opowiadane przed wiekami mity znów mają szansę zabrzmieć - oczywiście już jako obrobiony literacko materiał, ale jednak - znów jest on "słyszalny". To była moja pierwsza refleksja, gdy otrzymałem pierwszą część Mitów greckich dla dzieci zatytułowaną Nasz przyjaciel Prometeusz Grzegorza Kasdepke w pięknej - jak się później okazało - interpretacji Grażyny Barszczewskiej. Druga refleksja przyszła z innej strony. Dziś jest nam coraz łatwiej wyobrazić sobie młodego człowieka (czy tylko młodego?), który nie zna mitów, a co za tym idzie nie wie dlaczego mówimy o 'nici Ariadny', skąd 'róg obfitości', 'Syzyfowe prace', 'puszka Pandory', 'pięta Achillesa', nie mówiąc już o źródłach takich słów jak np. 'arachnofobia' czy 'narcystyczna' postawa. Brak wiedzy o pochodzeniu związków frazeologicznych albo konkretnych wyrazów sprawia, że są one coraz rzadziej używane. Te dwie pierwsze refleksje można jeszcze nieco wyostrzyć zadając wprost pytanie, po co nam właściwie dzisiaj mity? Czy tylko po to, aby nie umarły związki frazeologiczne? Na to pytanie można odpowiedzieć pytaniem: z jakiego powodu przetrwały one tyle wieków? Może jednak mają nam coś do przekazania, coś o nas samych? Mit o Edypie musiał czekać aż do czasów Freuda, aby otrzymać swoje wyjaśnienie.
To oczywiście refleksje dalsze i bardziej ogólne, a przecież pierwszymi odbiorcami Mitów greckich dla dzieci są oczywiście dzieci. To dla nich powstał ten czteroczęściowy wybór mitów, a one średnio byłyby zainteresowane powyższymi wynurzeniami. Przejdźmy więc do rzeczy.
Część pierwsza nosi wspomniany już wcześniej tytuł Nasz przyjaciel Prometeusz, część druga to Złoto i uszy króla Midasa, a potem kolejno Śliczna i mądra czyli Atena oraz Głowa Meduzy. Pomysł rewelacyjny: opowiedzieć na nowo, w sposób zrozumiały dzisiejszym dzieciakom stare greckie mity. A jak realizacja?
Nasz przyjaciel Prometeusz składa się z pięciu rozdziałów. Najdłuższy ma nieco ponad piętnaście minut, najkrótszy dziewięć i pół. Poznajemy w nich trudności wprowadzania porządku w dopiero co wyłonionym z chaosu świecie, kiedy to zawsze znajdzie się jakiś powód do kłótni(Początki są trudne). Kłócą się oczywiście najczęściej dzieci z rodzicami i na odwrót. Matka Ziemia, Gaja, musi patrzyć na walkę swego syna Kronosa, najmłodszego z dwanaściorga tytanów, ze swym ojcem Uranosem. Potem z kolei on musi żyć w cieniu okrutnej klątwy rzuconej przez pokonanego Uranosa. Ostatecznie to jednak Zeus zostaje królem na Olimpie, gdzie mając swój wspaniały róg obfitości oraz Egidę przewodzi całej plejadzie bogów.
Właśnie wśród nich znajduje się "nasz przyjaciel Prometeusz", który ulepiwszy z gliny człowieka, nauczył go wszystkiego, stał się opiekunem ludzkości, co niestety sprowadziło na niego dotkliwą karę ze strony zazdrosnego przywódcy bogów. Na szczęście dzięki Heraklesowi wszystko skończyło się dobrze.
Prometeuszowi ani w głowie zabawa i miłostki, za to Afrodyta (Miss Olimpu), "najpiękniejsza z pięknych" odkąd wyłoniła się z morskiej piany budziła powszechny zachwyt i nie stroniła od zabawy. Zazdrosne Hera i Atena nie dały jej jednak spokoju. Koniec końców to dzięki niej mamy piękną wiosnę i smutną jesień.
Zapewne niejednemu chłopcu bliski będzie Hermes, łobuz nad łobuzy! Oj! wiele problemów sprawi on swoim rodzicom, ale każdy przecież może się zmienić. Ostatecznie to w jego ręku spocznie kaduceusz oraz to właśnie on jest opiekunem podróżników.
A gdzie zniknęła Persefona? Biedna Demeter do dziś każdego roku opłakuje jej odejście do Hadesu, by jednak na wiosnę móc cieszyć się jej powrotem(Gdzie jest moja córa?). Rodziców trzeba słuchać - ale to trudne, dawniej też tak było.
Tak to pokrótce przedstawia się plan pierwszej części Mitów greckich dla dzieci. Kasdepke posiada wspaniały dar mówienia do najmłodszych. Nie mówi jak pedagog, moralizator - on po prostu opowiada z pasją, w tym przypadku mityczne historie, cały czas komentując to, co się wydarza. I te miejsca są właśnie najciekawsze. Każde dziecko zobaczy jak wyraźny jest związek mitów z dzisiejszym życiem, a ?przy okazji? czegoś się nauczy. Ta nauka na pewno nie pójdzie w las.
Trudno tej książki nie polecać. I jestem pewien, że ci którzy wezmą do rąk część pierwszą, nie poprzestaną na niej. To wciąga...