"Niektórych
rzeczy nie da się opowiedzieć w powieści. Mogłem opisać moje relacje z ojcem,
fascynację 13-latka wojną, ale jak przekazać surrealizm wojny, niema ciszę opuszczonych
wiosek, dziwną zwyczajność ciała japońskiego żołnierza leżącego przy drodze
niby porzucony bagaż?" A jednak Ballard postanowił zmierzyć się z przeszłością.
Rękopis opowiada
o przygodach Alfonsa van Wordena, kapitana gwardii walońskiej, ktorego
oddział niespodziewanie znika wśród gór. Worden, poszukując swych
towarzyszy natrafia na szubienice braci Zota i starą, opuszczoną
gospodę, w której dane mu jest spotkać dwie córki starego rodu
Gomelezów: Eminę i Zibeldę.
Jedna z niewielu powieści oświeceniowych, które, pomimo
niszczącego dłuta czasu, nigdy się nie starzeją.
Czym Krzyżacysą dla nas dzisiaj? Odległym
wspomnieniem świetności naszego kraju? Obrazem rycerskich zwyczajów? A może
historią pojedynczych bohaterów, których los splótł się z losami narodu i
niezrozumiałym zrządzeniem w równej mierze dał im posmakować radości i bólu...
Feeria namiętności z obu
biegunów uczuciowego uniwersum: brutalnie torturowany przez pałającego żądzą
zemsty Nowowiejskiego Azja i Wołodyjowski, ze wzruszeniem, w modlitewnym
skupieniu żegnający się z ukochaną przed wielką bitwą. Esencja miłości w Ketlingu
i jurna zawadiackość Basi. Dramaty uczuć w tej części Trylogii Sienkiewicza obserwujemy
na pierwszym planie. Wydarzenia historyczne dopiero na drugim.
Siedemnastowieczne tło nie
przeszkadza przy tym wcale w żywym odbiorze fabuły (Karolina Dering, „Migotania,
Przejaśnienia”)
Dzięki tej
interpretacji na nowo odkrywam język bohaterów "Potopu" i z dziką
satysfakcją cytuję go we współczesnej codzienności. Doskonała dykcja aktora
powoduje, że i w codziennych rozmowach mam wyjątkową ochotę nie śpieszyć
się, nie mówić skrótami, rezygnować z "medialnego" kodu, który
bynajmniej nie ma nic wspólnego z pielęgnowaniem polszczyzny, z kulturą języka.
Jestem przekonana, że ta interpretacja powieści uczyni wiele dobrego dla
zachwaszczonego polskiego języka. Być może uświadomi także młodym, którzy
zechcą w ten sposób przeczytać "Potop", że warto wrócić do źródeł języka, dbać o jego
czystość. (Marta Fox)
Jurand słuchał opowiadania bez jednego drgnienia i ruchu, tak że
obecnym zdawać się mogło, iż pogrążony jest we śnie. Słyszał jednak i
rozumiał wszystko, bo gdy Hlawa zaczął mówić o niedoli Danusi, wówczas
w pustych jamach oczu zebrały mu się dwie wielkie łzy i spłynęły mu po
policzkach. Ze wszystkich ziemskich uczuć pozostało mu jeszcze jedno
tylko: miłość do dziecka.
"W Tyńcu, w gospodzie "Pod Lutym Turem", należącej
do opactwa, siedziało kilku ludzi, słuchając opowiadania wojaka bywalca, który
z dalekich stron przybywszy, prawił im o przygodach, jakich na wojnie i w
czasie podróży doznał. Człek był brodaty, w sile wieku, pleczysty, prawie
ogromny, ale wychudły; włosy nosił ujęte w pątlik.."
Petroniusz był niegdyś rządcą Bitynii i co większa, rządził nią
sprężyście i sprawiedliwie. Stanowiło to dziwną sprzeczność z charakterem
człowieka słynnego ze swej zniewieściałości i zamiłowania do rozkoszy - dlatego
lubił wspominać te czasy, albowiem stanowiły one dowód, czym by być mógł i umiał,
gdyby mu się podobało.