Dawno, dawno temu, Jeremy Clarkson miał marzenie. Marzył mu się świat, w
którym wszystko, co bezsensowne, idiotyczne i absurdalne jest surowo
wzbronione... Świat, w którym zwycięża zdrowy rozsądek i niczym
nieskrępowana pomysłowość. Zaskakująca, bezkompromisowa, a przede wszystkim zabawna - taka jest
nowa książka niepoprawnego miłośnika drzewek bonsai i rugby,
niestrudzonego hodowcy owiec i osłów, poszkodowanego niedawno przez
japońską toaletę... Jeremy'ego Clarskona!
Na rynku jest wiele
poradników dla matek i o matkach. Moim zamiarem było wypełnić tę lukę
opowieścią z życia taty. To mój obywatelski obowiązek i wkład w dobrobyt
naszej planety. Jak to jest być tatą?
Jak uporać się z narodzinami, przedszkolem, kłopotliwymi pytaniami o
seks? Skąd wziąć fortunę na czesne dla swych dzieci? Nie wiem. I nigdy
się nie
dowiem, choćbym spłodził jeszcze tuzin.
Myliłby
się, kto by przypuszczał, że na szyldzie wymienionego w tytule niniejszej opowieści
zakładu gastronomicznego przy ulicy Zapiecek widniała dorodna minoga na przybranym
zieloną pietruszeczką półmisku. Nic podobnego!
Wybrane felietony ze zbioru „Wysoka Eksmisjo", w których niezrównany mistrz polskiego i warszawskiego humoru kreśli przez pryzmat sali sądowej obraz przedwojennej Warszawy. Bohaterowie felietonów to osoby wyraziste i barwne, a zabawna warszawska gwara, którą mówią jest dodatkową atrakcją książki. Wiech to nie tylko satyryk piszący dla ludzi takich, jakich przedstawia w swych utworach. Do jego zagorzałych czytelników należeli też Antoni Słonimski, Stefan Kisielewski, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska czy Karol Szymanowski. Julian Tuwim nazwał go „Homerem warszawskiej ulicy i warszawskiego języka”.
Wbrane felietony ze zbiorów „Śmiech śmiechem", w których niezrównany mistrz polskiego i warszawskiego humoru przedstawia najbardziej zabawne, zarówno przedwojenne, jak i powojenne humoreski i reportaże. Mimo upływu lat, od chwili ich napisania niezmiennie bawią i przypominają nam, jak wyglądała dawna Warszawa i jakimi sprawami zajmowali się jej mieszkańcy. Nie dziwi zatem, że Wiecha czyta już czwarte pokolenie! Teraz możemy go także posłuchać. I to w świetnej interpretacji Zbigniewa Buczkowskiego.
Wybrane felietony ze zbioru „Helena w stroju niedbałem", w których Teofil Piecyk w przezabawny sposób przedstawia w swoich królewskich opowieściach historię Polski. „Wolę książkę, która ma niepoważne zamierzenia i poważne osiągnięcia od dzieł, które mają poważne zamierzenia i niepoważne osiągnięcia” – taką ocenę twórczości Stefana Wiecheckiego zawarł Antoni Słonimski, uzasadniając zgłoszenie Wiecha do nagrody Akademii Niezależnych. Tuwim nazywał go „Homerem warszawskiej ulicy i warszawskiego języka”, a do jego zagorzałych czytelników należeli też Stefan Kisielewski czy Karol Szymanowski.
„Meneliki...” to zbiór historyjek o znawcach wszystkich alkoholi świata.
Prezentowane
przez autora będą niewątpliwie atrakcyjną pozycją dla wszystkich
odbiorców, także dla tych, którzy z twórczością Krzysztofa Daukszewicza
stykają się po raz pierwszy i jeszcze nie mogą jej cytować na wyrywki z
pamięci. Teksty gromadzone przez lata, niepozbawione soczystych wyrażeń
i aktualnych odniesień społecznych, warte są nie tylko pogodnego,
szczerego uśmiechu, ale także chwili refleksji.
II
część zbioru felietonów mistrza Wiecha przedstawia kolejne, pełne niezwykłego
uroku i dowcipu warszawskie humoreski i reportaże. Mimo upływu lat
od chwili napisania niezmiennie bawią i przypominają nam, jak wygladała
dawna Warszawa i jakimi sprawami zajmowali się jej mieszkańcy. Wiech dociera
już do czwartego pokolenia! Spotkajmy się z nim i my!
W „Opowieściach z piwiarni” degustujemy różne „kufle piwa”
stawiane szwejkologom i haszkologom w postaci nasyconych ostrą satyrą
polityczną opowieści i humoresek. I tak „Piwo generalskie” to opowiadania, których echo daje
się słyszeć w „Przygodach…”. Możemy
degustować też „Piwo policyjne”, jako że ówczesne policyjne raporty z napisem
„Dotyczy: Jaroslav Hašek” do dziś zalegają archiwa komisariatów w Czechach,
Słowacji, Austrii, na Węgrzech i w Rosji. Nie gorsze jest też „Piwo wyborcze”
Druga część znakomitych poznańskich gawęd Juliusza Kubla. Tym razem
zamiast znanego Starego Marycha usłyszymy blubranie Heli z Piątkowa! Z
pewnością jej obserwacje świata w interpretacji Danieli Popławskiej
okażą się równie trafne i zabawne, co znane dotąd blubry w wykoanniu
nieżyjącego już Mariana Pogasza.